Analitycznie

Lubię ten stan, kiedy na spokojnie rozmawiamy z J. o naszej przyszłości i zwyczajnie robimy plany: rozmawiając o remontach, planach, zakupach, rzeczach mniej i bardziej ważnych… I choć wiem o tym, że bardzo chcielibyśmy mieć dzidziusia to nie wiadome jest to, czy nam się to uda. Niektórzy mówią, że chcieć to móc, ale nie zawsze życie jest takie proste…

W telegraficznym skrócie

Dawno mnie tutaj nie było… Pochłonięta byłam (i jestem nadal) swoją codziennością, na karku wiszą mi badania do pracy magisterskiej, do tego sprawy uczelniane i zdrowotne. W ubiegłym tygodniu, wybrałam się do ginekologa – i po prostu ręce opadają, bo on „nie czuje się na siłach, aby mnie dalej leczyć”. I praktycznie za takie info zapłaciłam prawie 200 złotych. Dziś byłam u swojego endokrynologa (jedno szczęście, że istnieją jeszcze lekarze z powołania). Oczywiście cała lista badań do wykonania, i w perspektywie kolejne leczenie hormonalne, ale tym razem w jakieś klinice. Choć do tego leczenia hormonalnego, to też z dystansem podchodzę, gdyż po ostatniej takiej terapii to mam na plusie 8 kg, i pozbyć się tego nie mogę.

W między czasie poczyniłam udane zakupy: nowy tusz to rzęs marki Lumene – mam nadzieję, że się sprawdzi i będzie mi dobrze służył. Zaś w drodze powrotnej weszłam tak jedną nogą do pobliskiego SH, i znalazłam cudny sweterek,nota bene nowy i z oryginalną metką o ciekawym wzorze.

Co prawda raczej na wiosnę się nie nadaje, ale na jesień będzie jak znalazł; poza tym co tu dużo mówić/pisać, za 3 złote grzech było nie wziąć.

Udanego tygodnia!

P.s. Trzymajcie kciuki, w tym tygodniu ma się rozwiązać bardzo ważna sprawa…

I masz Babo placek !

I co tu napisać? Wiedziałam, że wybieranie się do lekarza na minutę przed egzaminem nie jest dobrym rozwiązaniem. A jednak – wybrałam się: i po co? na co mi to było? Teraz zamiast siedzieć i się uczyć rozmyślam o kolejnych lekarskich „nowinkach” i cudownych pomysłach na leczenie. Znowu dostałam receptę na kolejne hormony, i ponownie mam czekać. Tylko na co? Czasami mam wrażenie, że czekam na cud… bo przecież jak to powiedział Doktor Nadzwyczajny Medycyny (Dr n. med): Starać się można, ale co z tego wyjdzie? Nikt  nie wie… Połowa kobiet z PCOS donosi ciążę i rodzi bez powikłań. Również połowa kobiet z niedoczynnością tarczycy zostaje matkami. Biorąc pod uwagę, że Pani ma do czynienia zarówno z jednym, jak i drugim, do tego jeszcze Pani wiek nie pozostaje nic innego jak złapać się tych kilku procentów i wierzyć, że się uda. Także według Pana Doktora, suma summarum, jestem za stara.

Staram się: nadal wierzyć i mieć choć małą iskierkę nadziei na to, że kiedyś w przyszłości będę mogła pod sercem nosić Moje Dziecko. Moje i J. I obojętne jest mi w chwili obecnej, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka – po prostu chciałabym być Mamą.