Analitycznie

Lubię ten stan, kiedy na spokojnie rozmawiamy z J. o naszej przyszłości i zwyczajnie robimy plany: rozmawiając o remontach, planach, zakupach, rzeczach mniej i bardziej ważnych… I choć wiem o tym, że bardzo chcielibyśmy mieć dzidziusia to nie wiadome jest to, czy nam się to uda. Niektórzy mówią, że chcieć to móc, ale nie zawsze życie jest takie proste…

Paranienormalnie

Około półtora miesiąca temu, z okazji rocznicy wręczyłam J. bilety na kabaret Paranienormalnych; i w ten oto sposób niedzielny wieczór spędziliśmy w bardzo miłym towarzystwie. I muszę przyznać z ręką na sercu, że pomimo tego, iż do tej pory nie lubiłam kabaretów, to bawiłam się super. Czasami (sporadycznie) oglądałam z J. na „youtubie” jakieś skecze, ale nie robiły one na mnie wrażenia; a to co miało miejsce wczoraj – to po prostu rewelacja. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak się uśmiałam jak wczoraj. Wiem jedno: choć oglądaniu kabaretów w domu nadal podchodzę sceptycznie, to takie kabarety na żywo – uwielbiam!

Wybawiłam się świetnie, i dziś już wiem, że to był najlepszy prezent jaki mogłam dać J. na rocznicę: tym bardziej, że obydwoje bawiliśmy się świetnie. Jedno jest pewne, gdy tylko trafi się taka możliwość to na pewno to powtórzymy!

Przeznaczenie?

Rozmawiając ostatnio z moim J. doszłam do wniosku, że gdyby żadne z nas kilka lat temu nie założyło konta na jednym z portali – nie byłoby ani naszego związku, ani naszej miłości. Niby taka błaha sprawa – kilka kliknięć, parę słów, i tyle.
Jedno jest pewne: nigdy nie zapomnę, gdy z niepewnością sprawdzałam skrzynkę odbiorczą, czy przypadkiem „już” nie odpisał. Jak podczas pier

Rozmawiając ostatnio z moim J. doszłam do wniosku, że gdyby żadne z nas kilka lat temu nie założyło konta na jednym z portali – nie byłoby ani naszego związku, ani naszej miłości. Niby taka błaha sprawa – kilka kliknięć, parę słów, i tyle.

Jedno jest pewne: nigdy nie zapomnę, gdy z niepewnością sprawdzałam skrzynkę odbiorczą, czy przypadkiem „już” nie odpisał. Jak podczas pierwszej nocy na stancji, rozmawiając z obecną bratową logowałam się przez komórkę do internetu i wysłałam do Niego e-mail, a w odpowiedzi dostałam Jego numer telefonu. I wtedy się zaczęło: dziesiątki esemesów dziennie, spontaniczny telefon, aby usłyszeć Jego głos. A potem? Spotkaliśmy się po raz pierwszy, w moim studenckim mieście, po poprawkowym egzaminie z psychologii rozwoju. Od tamtego czasu potrafiliśmy rozmawiać godzinami przez telefon. Pamiętam jak J. opowiadał mi, co widzi z akademickiej kuchni za oknem; jak chodził po akademiku i szukał spokojnego miejsca, aby porozmawiać. Po nie całych dziesięciu miesiącach spędziliśmy wspólnego Sylwestra, i od tamtej pory jesteśmy razem. I co najważniejsze: nie zapomnę nigdy tego uczucia, gdy przytulił mnie po raz pierwszy – wiem jedno, poczułam się wtedy bezpiecznie i chciałam, aby czas stanął w miejscu.

Nie wiem jak wyglądałoby moje życie gdybym kilka lat temu nie założyła tamtego konta, i gdybym nie odpisała na wiadomość mojego J. Gdy myślę o sobie z okresu „przed” to mam wrażenie, jakbym była zupełnie inną osobą, kimś innym. Wiem jedno, aby spotkać na swojej drodze J. musiałam długo szukać; i cieszę się, że w końcu znalazłam, bo dzięki temu jestem szczęśliwa.

Dwa lata temu zakochiwaliśmy się w sobie nawzajem, a dziś? Po cichu myślimy o założeniu rodziny i planujemy Naszą przyszłość. Tak sobie myślę, że to wszystko, co wydarzyło się w moim życiu, miało się wydarzyć po to, abyśmy mogli się spotkać i być razem.

O czytaniu

Czy znacie to uczucie, kiedy z wyczekaniem czekacie na kuriera, który ma przywieść Wam wyczekaną przesyłkę? Myślę, że tak. Od tygodnia czekałam na paczkę z wydawnictwa, w której przyszły książki – dla mnie oraz Osobistego. W moim przypadku tradycyjnie padło na J.L. Wiśniewskiego Zespoły napięć oraz na dodatek w postaci J.D. Bujak Spadku, o którym słyszałam wiele dobrych opinii. Osobisty natomiast wybrał swojego Pratcheta – i każdy z nas jest zadowolony. Teraz czekamy już tylko na paczkę z drugiego wydawnictwa, również z książkami (myślę, że powinna przyjść jutro).

Swoją drogą, ubiegły rok obfitował w kupowanie książek. Wraz z Osobistym, według moich szybkich kalkulacji kupiliśmy chyba z 30 książek (!) Zresztą, co tu dużo pisać, cieszę się bardzo, że w ubiegłym roku ponownie wróciłam do czytania.  Swoją drogą, każde z Nas czyta zupełnie inną literaturę, i jeszcze nie zdarzyło się coś takiego, abyśmy obydwoje przeczytali jedną książkę.

Wiem jedno: styczeń jest dla mnie trudnym miesiącem i ciężko będzie mi się powstrzymać od tego, by nie sięgnąć na półkę po świeżą książkę Wiśniewskiego, która ma przyjść jutro. A teraz? Czas zabrać się w końcu za recenzję książki na studia…

Analitycznie (6)

To był dobry tydzień: przepełniony po brzegi miłością, czułością i troską o drugą osobę. Było tak zwyczajnie, codziennie i beztrosko. I nie przeszkadzało mi, że osobisty grał na PSII, czy też spał, a ja w między czasie zajmowałam się czymś zupełnie innym. Było tak zwyczajnie, każdy robił to, co chciał: grał, spał, przeglądał Internet. A wieczorami? Rozmawialiśmy, oglądaliśmy filmy i śpiewaliśmy (!) kolędy – jednym słowem było miło i przyjemnie.

I pomimo tego, że zmogła mnie choroba, w związku z czym Nasz wyjazd został przełożony, a ja pod czujnym i troskliwym okiem J. leżałam w łóżku, piłam herbatki i się kurowałam – to jestem szczęśliwa. Jak zwykle na swój sposób, ale jest mi z tym dobrze.

Dzięki tym ostatnim dniom zdałam sobie sprawę z tego, że jest na pewien sposób namiastka mojej przyszłości – i wiem jedno: największym moim marzeniem jest możliwość stworzenia rodziny z J. Nie zawsze jest kolorowo: czasami są problemy, czasami jedno ma muchy w nosie, a czasami jest wprost idealnie. I choć czasami strzelam „fochy”, to wiem, że nie ma drugiej osoby na świecie, która darzyłaby mnie taką miłością jak mój J.

A teraz? Siedzę w swoim czterech kątach rozpakowuję walizkę, palę świeczki i słucham muzyki. I pomimo tego, że nie widzimy się dopiero od niespełna pięciu godzin – to tęsknię; ale i tak jestem szczęśliwa.

(…), bo dobrze jest mieć za kim tęsknić.

I like it !

To był szczęśliwy dzień. I nie tylko jeden, a nawet kilka. Zresztą, co tu dużo mówić? Czego można chcieć więcej od życia, jeżeli można spędzić bez pośpiechu kilka chwil z ukochaną osobą? Beztrosko poleżeć, porozmawiać, pożartować, pośmiać się czy nawet zwyczajnie popłakać? Ze spokojem ugotować wspólny obiad, zjeść razem śniadanie, zrobić zakupy. Być ze sobą, tak po prostu.

A dziś? Dziś byliśmy w kinie na filmie, zaś na sali łącznie z nami było pięć osób – chyba polubię seanse w środku tygodnia, do południa: można się pośmiać, pokomentować nie patrząc na złowrogie spojrzenia sąsiadów. Był też pyszny obiad, spacer i herbata, w miejscu, gdzie byliśmy na pierwszej randce. I było dziś tak wspomnieniowo-romantycznie, że teraz, gdy myślę o tym wszystkim, to aż mi się miło robi na sercu (…)

Analitycznie (5)

Pomimo tego, że wiele się ostatnio działo i nie były to sprawy wywołujące uśmiech na mojej twarzy – to dziś się uśmiechnęłam (świadomie). I jest mi z tym bardzo dobrze.

…, bo czy jest lepszy sposób na smutki niż dzień spędzony ze swoim mężczyzną? Na rozmowach ważnych, i mniej ważnych dotyczących wspólnej przyszłości, i nie tylko? Żadne mrożone jogurty, zakupy i pyszne czekoladki nie przyniosły mi tyle radości jak dzisiejszy dzień: przepełniony przytulaniem, rozmowami o „naszym domku” i tym co będzie.

I tak sobie myślę, że jestem szczęściarą, że spotkałam w swoim życiu, kogoś takiego jak mój J. (…), bo On jest już tylko mój. Na zawsze. Tylko jeszcze o tym nie wie. :)

Dla J.

Kochanie, dziękuję Ci bardzo …

… za ten dzisiejszy dzień.
… za to, że w końcu się uśmiecham.
… za te wszystkie dzisiejsze słowa.
… za spacer po plaży (i nie tylko).
… za Twoje wspaniałe poczucie humoru.
… za nie udaną próbę dotarcia do parku.
…za to, że mnie kochasz (…) i za to, że jesteś.

I nawet jeżeli spędzilibyśmy dzisiejszy dzień na peronie,
to i tak wiem, że to byłby kolejny wspaniały, udany dzień.
Wiesz dlaczego ? Na pewno wiesz :-)

…, bo byłabym z Tobą.

Kocham Cię.
Tak bardzo, bardzo mocno.