Intensywna sobota

To był dość intensywny dzień. Z samego rana pojechała na zakupy, bo na początku czerwca wybieramy się na wesele Jego siostry, i musiałam kupić buty; a że wczoraj odkryłam, że w Deichmann’ie są duże przeceny, to chciałam skorzystać. Oczywiście buty, które na samym początku przykuły mój wzrok okazały za drogie, i nie były objęte promocją. Aż w końcu za drugim podejściem kupiłam buty, w których powinnam przetańczyć całą noc… I były w normalnej cenie za 79 złotych.

Jednakże skorzystałam z przecen i kupiłam sobie balerinki do biegania na wiosnę/lato w intensywnym kolorze czerwieni, które były przecenione z 69 na 29 złotych.

Tym oto sposobem do mojej kolekcji butów dołączyły dwie pary, także jestem z tego powodu szczęśliwa. Prócz zakupów, przez połowę dnia robiłam wiosenne porządki, w szafach, książka; i w głowie przy okazji. Pomyłam okna, odświeżyłam firanki, i choć jestem totalnie zmęczona, to jeszcze czerpię radość ze słuchania nowej płyty Dido, smaku zielonej herbaty, i literkach Wiśniewskiego, którego w ostatnich dniach czytam przed snem. We wtorek, lub w środę mam zamiar wyjechać do J., aby spędzić ze sobą kilka dni razem.

A Wam – życzę udanego weekendu majowego! :)

O muzyce (…)

Są piosenki. Są ludzie. I są wspomnienia. Czasami lepsze, czasami gorsze. Gdy w ostatnim czasie aktualizowałam listy muzyczne w komórce, odnalazłam piosenki, o których na pewien sposób zapomniałam, bądź zwyczajnie omijałam podczas słuchania. W ten sposób wróciły pewne wspomnienia, i stare sprawy, o których niekoniecznie chcę w tym momencie myśleć. Ale nic… Prócz piosenek zmuszających do refleksji nie tylko nad własnym życiem, są i takie, które wywołują uśmiech na mojej twarzy.
Jednak w większości jest tak, że jakaś piosenka kojarzy się z konkretnym etapem w moim życiu, z konkretnymi sprawami/problemami, ludźmi i sytuacjami. I w ten oto sposób pamiętam, że przy tej piosence siedziałam z Olgą przed recepcją w Uroczysku, i paląc, popijałyśmy piwo. Pamiętam noc spędzoną pod gołym niebem przy padokach wraz z daleką kuzynką i pyszną wódeczką. Kurs prawa jazdy i pseudo-szarmanckiego Instruktora. Wszystkie etapy studiowania. Pseudo-związki, zauroczenia, i inne duperele. Pamiętam, którą piosenkę słuchałam, gdy jechaliśmy z J. na Naszego pierwszego wspólnego sylwestra. I chwilę potem, gdy już byliśmy razem. Gdy się kłóciliśmy. Godziliśmy. Spędzaliśmy wspólnie czas.
Takich piosenek jest bardzo dużo. A z każdą z nich wiąże się jakaś historia. Czasami… tak zupełnie abstrahując oczywiście – zastanawiam się nad piosenką do pierwszego tańca na Naszym ślubie. I nie wiem. Po prostu nie wiem. :)
A Wy macie jakieś piosenki, do których lubicie wracać? Czego obecnie słuchacie? Obecnie zasłuchuję się w „Falling Slowly” Once – po prostu cudna.

Miłego weekendu!

P.s. Jest z powrotem wyrównanie do prawej i lewej! :)