Pomajówkowy misz-masz

To był kulinarny tydzień. I choć czas biegł nieubłaganie szybko, znalazłam chwilę na to, aby choć trochę pogotować i upichcić coś smacznego dla mojego J. W między czasie wyskoczyliśmy nad morze, gdzie „przewiało” mnie tak, że kuruję się do tej pory, znalazł się czas na długie rozmowy, spacery oraz oglądanie Dr House’a. I tym oto sposobem była to udana majówka (pomimo choroby), bowiem w końcu spędziliśmy ze sobą odpowiednią ilość czasu, aby nacieszyć się sobą, na spokojnie porozmawiać i spędzić ze sobą więcej chwil, aniżeli podczas moich zjazdów uczelnianych.

To, co tworzyłam w przeciągu kilku ostatnich dni w „mojej przyszłej kuchni” spowodowało, że w chwili obecnej mam ochotę na eksperymentowanie w kuchni. Zrobiłam swój pierwszy krem marchwiowo-brokułowy, cykoriowe łódeczki z różnymi nadzieniami, sałatkę brokułową i najprostszą pod słońcem sałatę z smażonym kurczakiem i mozzarellą.

A teraz powrót do rzeczywistości, i choć ciężko będzie to trzeba to wszystko ogarnąć. Ten tydzień będzie intensywny, weekend znowu uczelniany, a w piątek ma się rozwiązać sprawa, która wywołuje u mnie problemy ze snem.

Udanego tygodnia!

6 myśli nt. „Pomajówkowy misz-masz

  1. Szczerze mówiąc to uwielbiam zupy, wszystkie. Niestety ja umiem robić tylko pomidorówkę :) Więc jeśli będziesz miała chwilę to podaj kilka przepisów. Będę bardzo wdzięczna.
    Adres znasz :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>