Ciężki tydzień

Uff… Jestem!
To były co prawda ciężkie, i dość intensywne dni spędzone na uczelni, i nie tylko – ale mimo wszystko szczęśliwe. Sprawy uczelniane oczywiście zawładnęły całym moim weekendem: zarówno prace związane z projektem badawczym, wszelkie sprawy z praktykami, z badaniami, w których powinnam wziąć udział, ale z powodu braku karty, która zaginęła w nieokreślonych okolicznościach, oraz kolokwium.
Przede mną trudny tydzień, otóż jutro, rozpoczynam praktyki w Poradni, i jakby nie było – trochę się stresuję, ale mam nadzieję, że nie będzie źle. Poza tym, w weekend znowu jadę na uczelnię, a wraz z tym, muszę przygotować się do kolokwium z emocji i motywacji, i wiem, że będzie bardzo ciężko – ale to nic, jakoś dam radę. A do tego tysiąc, dwieście codziennych spraw.
Jedno jest pewne, brakowało mi tego ostatnio, ale czuję się ponownie szczęśliwa.