Styczniowy smutek…

Zbyt wiele smutku w mojej codzienności…

Śmierci i pogrzebów również. W przeciągu sześciu ostatnich miesięcy zmarło trzech moich sąsiadów (ostatni w tym miesiącu), a kilka dni temu chłopiec, który mieszka ode mnie dwa, może trzy domy dalej… Był młody, miał 18 lat… Owszem chorował, i to poważnie: miał wiele zaburzeń rozwojowych, do tego epilepsja i dziesiątki innych chorób. Jeździł na wózku inwalidzkim.
Byłam dzisiaj na pogrzebie… Nie lubię pogrzebów…
Zawsze się rozklejam i płaczę, nawet jeżeli byłaby to obca osoba dla mnie…
Dzisiaj też płakałam…
I to nie tylko ze smutku, że zmarł młody człowiek…
Ale również z powodu śmierci mojego Taty, i nie tylko…
Z powodów prozaicznych w porównaniu ze śmiercią…
Płakałam, …, bo miałam wymówkę, aby płakać..
Gdyby tylko…
Smutno mi…
www.ilubaczow.pl

Magia świąt w … styczniu

Miałam kolędę – i to chyba była najdłuższa kolęda w moim życiu.
W salonie jeszcze pachnie choinką, a ja wydobyłam
ostatnie dwa pierniki, i po prostu zjadłam.
I poczułam … święta.
Paranoja? 

Możliwe, ale za oknem biało…
Lampki na choince się palą…
W kominku pali się ogień…

I jest tak przyjemnie…

Przeraża mnie wszystko to, co się dzieje ostatnio;
i miewam po prostu dość wszystkiego…

Spokoju mi brak

Smutno mi, i cholernie ciężko dzisiejszego dnia.
Słucham Kowalskiej i dobijam samą siebie myślami. 

…, bo gdybym mogła zrobić cokolwiek to… ale nie mogę!

Do jasnej Anielki – nie mogę !!!

…, bo gdybym mogła to potrząsnęłabym całym Światem,
ale tego również nie mogę zrobić !

Źle mi z własnymi myślami,
i z tym cholernym smutkiem !
Ale co mam zrobić ?!

Jestem wykończona – wszystkim !
Smutkiem, ciągłym zmęczeniem, niewyspaniem.
Hormonami: jednych zbyt wiele, drugich za mało;
czuję się jak chodząca bomba zegarowa !

A na koniec – Uroczyskowe zdjęcie…
Spokoju mi brakuje…

Relaksujący wieczór i nie tylko.

Po ciężkim weekendzie, skoncentrowanym na wczesnym wstawaniu, sprawach uczelnianych i kolokwium zdecydowałam się wczoraj na… relaks. Ot tak, po prostu. W godzinach późno popołudniowych nawet nie wiele się zastanawiając zapaliłam świeczki, zaparzyłam zieloną herbatę i w stroju „domowym” czytałam „Bikini” Wiśniewskiego.


I cóż mogę napisać? Czuję pewien niedosyt… Zostały pewne niedokończone sprawy, niedopowiedziane kwestie… Siedziałam do drugiej nad ranem i czytałam, a potem, gdy tak nagle zabrakło stron do czytania, przyszedł pewnego rodzaju żal, smutek (?). Wiele się nawet nie zastanawiałam: wzięłam Tryptyk Samotności. Czytałam pobieżnie nie które wersy, akapity…
Wiedziałam jedno, po raz pierwszy czułam się tak rozbita wewnętrznie po pierwszym przeczytaniu „Samotności…” 

A u mnie prawdziwa zima !

Przede mną ciężki tydzień: do napisania mam esej, w sobotę kolejne kolokwium, a a tydzień rozpoczyna mi się sesja. W między czasie jeszcze badania i wizyta u „endo”…

Hm… Jeszcze coś… Wczoraj po południu odwiedził nas mój kuzyn, z którym tak naprawdę nie rozmawiałam od Komunii Św. Młodego, czyli jakieś 3 lata… I wiecie co? Ludzie będą zawsze mieli jakieś problemy… Wcześniej było w kółko: znajdziesz sobie jakiegoś mężczyznę? A teraz, gdy już znalazłam, wysłuchuję ciągłe pytania o ślub – zwariować można :).

Reasumując: wczorajszym późnym popołudniem naładowałam swoje akumulatorki (bynajmniej na dzisiaj)… A później, cóż, gdzieś pomiędzy obowiązkami i goniącymi terminami należałoby odśnieżyć schody, dróżkę do furtki i wjazd do garażu…

Ach ta zima !

Tytuł musi być…

Po uczelnianym weekendzie, i tych wszystkich pozostałych problemach mam po prostu wszystkiego dość. Przeraża mnie to wszystko, co się dzieje wokół mnie. Gdybym tylko mogła to schowałabym się gdzieś: daleko i głęboko od tego całego zgiełku, problemów i dylematów – choć tak na chwilę, na jeden dzień; aby móc w spokoju odetchnąć.

Ale nie ma tak dobrze…

Smutno mi – najchętniej to bym… potrząsnęła „całym światem”.

Emilia „Big big world”

Po długiej przerwie…

Jestem – jak zwykle po przerwie; i chyba pierwszej tak długiej…

Od czego by tu zacząć…

Długo mnie tutaj nie było: pewne sprawy oraz skoncentrowanie się na życiu codziennym spowodowało, że było mnie tutaj mniej z dnia na dzień, a gdy już miałam chwilę, to na pewien sposób nie miałam siły, aby tutaj przychodzić i pisać… bo  co miałam napisać?

…, że nie mogę znaleźć pracy?
…, że mam poważne problemy ze zdrowiem?
…, że nie wiem jak to wszystko się u mnie potoczy?

Zresztą co tutaj się rozpisywać? Jest jak jest – i tyle. Pracy nie znalazłam do tej pory, choć szukam i wysyłam CV gdzie tylko mogę… Problemy zdrowotne wcale się nie poprawiły – ba! – a nawet pogorszyły. I w dalszym ciągu nie wiem jak to wszystko się potoczy. Nadal studiuję, i dość mam już tych studiów, chciałabym po prostu odetchnąć od nich choć chwilę – jednak chęć i potrzeba posiadania konkretnych uprawnień jest wyższa. I nie jest to tylko kwestia tego, że potem będzie mi łatwiej z pracą itd., jest to kwestia również realizacji moich marzeń…

Przez ten cały czas, niezależnie od tego, co się działo był razem ze mną mój Jakubek – i gdy pomyślę o tym, że teraz niedawno mieliśmy swoją pierwszą, taką prawdziwą rocznicę to miło mi się robi na sercu. I pomimo tego, że mieliśmy również trudne chwile to wiem, że gdyby nie On i Jego wsparcie to byłoby mi o wiele trudniej. Zresztą co tu dużo mówić ( a raczej pisać ) nie ma nic piękniejszego niż taka wewnętrzna  świadomość, że jest się w związku z tą właściwą osobą, na którą czekało się tyle lat.

Wiem jedno – jestem szczęśliwa, i to jest najważniejsze.

A propos 2011 roku…
Czwartego stycznia ubiegłego roku spisałam listę postanowień i według dzisiejszych podliczeń 89% zrealizowałam – więc jestem z siebie bardzo zadowolona. Mogłoby być oczywiście lepiej, ale … nie popadajmy w skrajności. I w ten oto sposób, w ostatni poniedziałek razem z  … moim Osobistym Mężczyzną ;-) – spisaliśmy wspólnie swoje listy postanowień na Nowy Rok. Co nam z tego wyjdzie? Dopiero czas pokaże… Wiem jedno, obydwojgu zależy nam na niektórych kwestiach, i jak bardzo będziemy tego chcieli, to osiągniemy swój cel. Zdaję sobie również sprawę z tego, że niektóre osoby będą bardzo zadowolone gdy wyćwiczę pewien nawyk, zawarty w piętnastym punkcie moich postanowień ;-)

Pozdrawiam Noworocznie !