Wieczory w Uroczysku (7)

Ten dzień minął jej nie wiadomo kiedy. Rano jak zawsze zrobiła obchód po całym terenie kempingu zliczając wszystkie namioty i przyczepy, zwracając kolejno uwagę na to, czy znowu nie znalazł się jakiś „as”, który rozbił się nocą. Miewała już takie przypadki, że ludzie późną nocą rozbijali namioty, i wczesnym rankiem, tuż przed obchodem, zwijali. Od samego rana zdawała sobie sprawę z tego, że dziś będzie jeden z nielicznych spokojnych dni.

I tak właśnie było…

We wczesnych godzinach południowych zmieniła swój uniform, na zwykłe ubrania i jak na skrzydłach pojechała razem z ciotką do miasteczka na małe zakupy. W drodze powrotnej zajechały jeszcze do przydrożnej kawiarenki na kawę i lody. Odpoczęła psychicznie od wszystkiego: od ludzi, i tysiąca spraw do wykonania. Poczuła się choć na chwilę zrelaksowana. Późne popołudnie spędziła z koleżanką z pracy na plotkach. Trochę się pośmiała, odreagowała i zebrała odrobinę siły na kolejne tygodnie.

Wiedziała, że będzie ciężko…

Wieczory w Uroczysku (6)

Po ostatnim światłowstręcie wywołanym nadmiarem alkoholu w organizmie, popadła w dziwną zadumę. Snuła się wczesnymi wieczorami po terenie kempingu, wzdłuż padoków i rozmyślała analizując każdą myśl po kolei. Nie potrzebowała tych „analiz”, zdawała sobie sprawę z tego, że one nie wniosą nic nowego.

Była już zmęczona i wykończona psychicznie pobytem w Uroczysku. Każdy dzień był podobny do tego, który właśnie minął i powoli popadała w rutynę – a tego właśnie nie chciała. Z dnia na dzień zaczęły się pojawiać coraz większe problemy z budzeniem i podnoszeniem czterech literek z łóżka. A wieczorami? Wieczorami z utęsknieniem czekała do godziny dwudziestej drugiej, aby móc zamknąć główną bramę i położyć się do łóżka.

Jednak ponad tym wszystkim było to, że tęskniła za swoim J. I choć zdawała sobie sprawę z tego, że już tylko miesiąc to przeżywała to gorzej niż na samym początku. Dzisiejszej nocy obudziła się o drugiej nad ranem i odkładając telefon na „półkę” utworzoną ze zgrzewki wody mineralnej zdała sobie sprawę z tego, że zasnęła podczas rozmowy z Nim. Po czym usiadła na łóżku i myślała o tym, że jedyne czego jej w tej chwili potrzeba to bliskość J. Nie wiele się zastanawiając podeszła na palcach do szafy, założyła jego t-shirt, który usiłuje mu oddać od kilku miesięcy – bez skutku.

Była zmęczona. Pracą. Wczesnym wstawaniem. Tęsknotą. I tym wszystkim co ją otaczało w miejscu, które jeszcze jakiś czas temu kochała. A dziś? Nadal kocha. I nadal potrafi w Nim wypoczywać, ale nie podczas pracy.

Każdego wieczoru skreśla kolejny dzień w kalendarzu i liczy…