O Uroczysku i nie tylko.

Jestem – znowu pewnie na chwilę, ale ostatnio żyję na wariackich papierach
 - innymi słowy: wiele się dzieje… oj bardzo wiele…

Po kilkuletniej „sezonowej” przerwie wracam do Uroczyska.
Niby starsza, mądrzejsza … z planami na przyszłość.
I znowu będę mogła cieszyć się tym spokojem,
harmonią, która tam panuje (…)

Pewnie znowu będę przesiadywać wieczorami
przy padokach osnutych wieczorną mgłą;
rozmyślając o wszystkim (…)

Z drugiej strony to już chyba nie potrzebuję analiz,
gdyż one tak naprawdę nic nowego nie wnoszą
do mojego życia, tylko tworzą pewien mętlik (…)

.Dobrze będzie ponownie poczuć wieczorny zapach lasu
połączony z szumem morza … stęskniłam się za tym …

Najgorsze jednak jest to, że to będzie pierwsza tak długa
rozłąka z J. – wiem, że będzie ciężko, ale do
silnych w końcu należy świat.

Tylko pojawia się jedno pytanie:
czy ja jestem silna ?

Odpowiedź jest jedna:
jestem.

Dla J.

Kochanie, dziękuję Ci bardzo …

… za ten dzisiejszy dzień.
… za to, że w końcu się uśmiecham.
… za te wszystkie dzisiejsze słowa.
… za spacer po plaży (i nie tylko).
… za Twoje wspaniałe poczucie humoru.
… za nie udaną próbę dotarcia do parku.
…za to, że mnie kochasz (…) i za to, że jesteś.

I nawet jeżeli spędzilibyśmy dzisiejszy dzień na peronie,
to i tak wiem, że to byłby kolejny wspaniały, udany dzień.
Wiesz dlaczego ? Na pewno wiesz :-)

…, bo byłabym z Tobą.

Kocham Cię.
Tak bardzo, bardzo mocno.

Emocjonalnie. Zbyt emocjonalnie.

Liczę: po cichu, lub w myślach. 

Tak, aby przypadkiem nikt nie usłyszał.

Jeden, dwa, trzy …, bo przecież ile można wytrzymać ?!
Siedzenie w domu mi nie służy. W wolnych chwilach – a jest ich co nie miara – próbuję odnaleźć się w tym wszystkim – i mi to w ogóle, nic, a nic, nie wychodzi. Szukam pracy? Szukam! I co? I jedno wielkie nic…

Cztery, pięć, sześć…, jestem podenerwowana.
Tak trochę. Albo trochę więcej.
Mam „peemesa”? Oooo, tak!

Siedem, osiem, dziewięć…, bo ostatnie dni były ciężkie.
Bardzo ciężkie. Bardzo, bardzo ciężkie. Psychicznie ciężkie.
Jestem taką… chodzącą bombą ? Tak. Bombą emocjonalną!
I choć tak bardzo, bym chciała – to nie mogę tego z siebie wyrzucić.
Zwyczajnie popłakać …, bo płacz czasami pomaga.

Jedenaście, dwanaście, trzynaście… chyba pójdę pobiegać.
I na pewno poczuję się lepiej. O wiele lepiej.