Optymistycznie !

Dziś – pomiędzy tą swoją całą codziennością doszłam do wniosku, że blog, i to całe moje pisanie, było pewnego rodzaju … psychoterapią dla mnie. Jedno jest pewne: wiele osób mi w tym pomogło i wspierało mnie w tych momentach, kiedy tego potrzebowałam. 

I za to jestem wszystkim bardzo wdzięczna (…)

Wszystkie drzwi, które za sobą pozamykałam pomogły mi w tym, aby zostawić wszystko za sobą i żyć dalej, by móc cieszyć się tym, co się dzieje na co dzień.

A dziś?
Kocham.
I jestem kochana.
Do tego c.h.o.l.e.r.n.i.e. szczęśliwa.

I czego chcieć więcej? Niczego.
Owszem… praca by się przydała, i pewnie się znajdzie.

W końcu po tylu złożonych aplikacjach w końcu ktoś się odezwie.

Szczęśliwa ! (2)

Gdy zastanawiam się nad tym, kiedy moje uczucie zakochania i zauroczenia do J. zmieniło się w coś poważnego, w miłość… – żadna data, ani dzień, ani moment nie przychodzi mi do głowy. Wszystko toczyło się w swoim własnym tempie. Nikt nikogo nie poganiał, i wszystko rozwijało się tak, jak układało to życie. 

A ułożyło się dobrze… Bardzo dobrze…

Nawet nie wiem kiedy, w mojej głowie pojawiły się myśli dotyczące naszej wspólnej przyszłości: ślubu, małżeństwa, wspólnego domu. Niedługo, za kilka dni minie pięć miesięcy odkąd jesteśmy razem – i wiem jedno: jest to najpiękniejsze pięć miesięcy w moim życiu (pomimo wszystkich problemów, jakie pojawiały się na drodze).

Jestem szczęśliwa.
Cholernie szczęśliwa – za przeproszeniem.

I dobrze mi z tym.
_

Toksycznego wyrzuciłam ze swojego życia tak daleko, jak tylko było to możliwe; oczywiście pojawia się od czasu do czasu, weekendowo – czasami jeszcze bolą mnie jego słowa, czyny…, ale nie chcę się temu poświęcać, bo to nic dobrego nie przynosi. Ostatni raz wyprowadził mnie z równowagi na święta wielkanocne i … nie wytrzymałam: powiedziałam znowu za dużo, a potem już tylko leciały łzy. Moje łzy, bo przecież nie Jego. Zresztą co tu dużo mówić, nawet nie płakał po śmierci swojego ojca (…) Jedno jest pewne: zdanie na temat Jego osoby wyrobiłam sobie dawno temu… Jedenaście lat temu: potem pojawiały się już tylko iskierki nadziei, że może będzie dobrze. Jego osoba jest dla mnie tematem rzeką, a pomiędzy słowami, które wypowiadam odnośnie jego można znaleźć nie tylko żal, ale i nienawiść. Tak, wiem – nie można nienawidzić; ale niestety życie układa się czasami tak, a nie inaczej. A ja najzwyczajniej w świecie nie potrafię jemu wybaczyć (…)
_

Dlatego tak bardzo się cieszę, że mam mojego J., który mnie kocha i nie pozwoliłby na to, aby mnie ktokolwiek skrzywdził. Inna kwestia jest taka, że mam świadomość tego, że zawsze mogę na Nim polegać i jeżeli będę miała jakikolwiek problem, to mogę się do Niego z nim zwrócić i najzwyczajniej w świecie wygadać.
_

Wiele w życiu przeszłam i pewnie jeszcze wiele przede mną, ale to właśnie J. sprawił, że uwierzyłam ponownie w to, że zasługuję na szczęście. Gdy pomyślę o ubiegłym roku, to wierzę w to, że los w końcu się do mnie uśmiechnął. I pomimo tego, że znów jestem bezrobotna, to na swój sposób jestem szczęśliwa.

Na chwilę !

Jestem, znowu co prawda na chwilę – ale jestem. Ostatnie tygodnie były zwariowane, rzec można nawet, że byłam na przysłowiowych walizkach, i dopiero dziś, od świąt Wielkiej Nocy zawitałam do domu (również na chwilę), aby przepakować torbę, poprać rzeczy – i takie tam (…)

Ogólnie rzecz biorąc praca jest – ale na krótko; jakoś mam pecha z tymi pracodawcami, ale widocznie taki właśnie jest ten świat; inna kwestia jest taka, że cieszyłam się z faktu, iż w końcu coś ruszyło, a tu d.u.p.a – za przeproszeniem.

Poza tym cóż; pomimo, że majówkę spędziłam razem z moim J. to tęsknię za Nim tak, jakbym nie widziała Jego nie wiadomo ile. Wczorajszego wieczoru, będąc weekendowo w moim studenckim mieście, gdy siedziałam razem z moją  „weekendową ” współlokatorką na balkonie doszłam do wniosku, że spotkało mnie ogromne szczęście, gdy poznałam J. (…), bo On jest takim Moim Szczęściem.

Pięterko ogarnęłam po dwutygodniowej nieobecności, kwiatka (jednego jedynego) podlałam – a zaraz kąpiel, kubek zielonej herbaty i sen – niestety znowu krótki.

A gdybym tak mogła przenieść się w jednej chwili w inne miejsce,
to wybrałabym się … daleko stąd ;-).